Konduktorzy mieli inwigilować przedsiębiorców jadących na protest?

Konduktorzy mieli inwigilować przedsiębiorców jadących na protest?

Mieli przekazywać informacje o osobach, które jadą na protest przedsiębiorców w Warszawie. Taką dyspozycję otrzymali konduktorzy pociągów PKP Intercity. Wydał je naczelnik biura bezpieczeństwa w tej spółce – co ciekawe, to były policjant, skazany w aferze z wykorzystywaniem aut do prywatnych celów. PKP Intercity tłumaczy, że chodziło o to, by nie dopuścić do przekroczenia limitów w wagonach w związku z epidemią koronawirusa.

Dyspozycja dla konduktorów pociągów PKP Intercity została wydana tuż przed weekendem. Dotyczyła zaplanowanego na sobotę kolejnego, czwartego już protestu przedsiębiorców w Warszawie. Jego uczestnicy domagają się od rządu m.in. wypłacenia odszkodowań za straty związane z „zamrożeniem” gospodarki podczas epidemii koronawirusa.

Mieli donosić na uczestników protestu

Polecenie ukazało się w poczcie wewnętrznej spółki, w tzw. Teczce Konduktora. W weekend wypłynęło jednak do internetu i zaczęło krążyć po sieci.

– „Szanowni Państwo, zwracamy się z prośbą o przekazywanie informacji do Biura Bezpieczeństwa o stwierdzonych przejazdach osób udających się na Protest Przedsiębiorców w Warszawie, który ma się odbyć w dniu 23.05.2020 r.” – czytamy w dyspozycji, podpisanej przez Waldemara Płońskiego, naczelnika Biura Bezpieczeństwa PKP Intercity.

teczka konduktora
fot. Materiał prasowy. / Źródło: Portal onet.pl

 

Podany też został numer telefonu komórkowego, na który konduktorzy mieli przekazywać informacje na temat potencjalnych uczestników wspomnianego protestu.

O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy PKP Intercity. Spółka przesłała nam oświadczenie w tej sprawie.

– PKP Intercity stale monitoruje frekwencję w swoich pociągach. Organizowane wydarzenia w miastach Polski, w tym przypadku Warszawy, powodują znaczny wzrost zainteresowania podróżami i zakup biletów na krótko przed terminem odjazdu pociągów. W obecnym stanie epidemii jako przewoźnik wprowadziliśmy w naszych pociągach ograniczenie sprzedaży biletów do 50 proc., w stosunku do liczby miejsc siedzących w składzie kierując się troską o bezpieczeństwo i komfort naszych pasażerów – tłumaczy Zespół Prasowy PKP Intercity S.A.

PKP Intercity: podejmujemy takie działania nie tylko podczas epidemii

– Monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami przez drużyny konduktorskie i raportowanie służy zwiększeniu przepływu informacji, co przekłada się na realizację wzmocnień pociągów, nie dopuszczając tym samym do przekroczenia limitu 50 procent. PKP Intercity podejmuje takie działania zawsze, również przed wystąpieniem epidemii, w przypadku imprez masowych, wydarzeń sportowych czy planowanych zgromadzeń – przekonuje spółka w oświadczeniu.

PKP Intercity nie odpowiedziało jednak na nasze pytania, czy konduktorzy zastosowali się do tego zalecenia. Chcieliśmy się też dowiedzieć, czy była to autonomiczna decyzja naczelnika Biura Bezpieczeństwa PKP Intercity i czy nie doszło w tym przypadku do przekroczenia przez niego uprawnień. Zwłaszcza, że jest to osoba, która ma już na swoim koncie poważny konflikt z prawem.

Karany były policjant odpowiada za bezpieczeństwo w pociągach

Waldemar Płoński to bowiem były policjant, komendant komisariatu kolejowego na Dworcu Centralnym w Warszawie. W grudniu 2006 roku wydał dwóm swoim podwładnym rozkaz odwiezienia do Siedlec Tomasza Serafina, ówczesnego dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA, który po imprezie spóźnił się na pociąg. Panowie znali się prywatnie, przez kilka lat razem pracowali w policji.

 Możliwe, że ta sprawa nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, jednak w drodze powrotnej funkcjonariuszy doszło do tragicznego wypadku. Policyjny polonez wpadł w poślizg, wypadł z drogi i utonął w bagnisku. Zginęła dwójka policjantów, która nim jechała. Ta sprawa ujawniła prowadzony od dłuższego czasu proceder tzw. blue taxi, czyli wykorzystywania służbowych samochodów policyjnych do prywatnych celów. Sąd skazał obu byłych policjantów na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za przekroczenie uprawnień. Domagano się osądzenia ich także za nieumyślne spowodowanie śmierci, ale postępowanie w tej sprawie umorzono.

Autor: Piotr Halicki

Źródło: onet.pl

 

5/5
Udostępnij ten artykuł

Zapisz się do naszego newslettera

Dodaj komentarz