Kolej szykuje się do odrobienia strat

Kolej szykuje się do odrobienia strat

Nowymi i zmodernizowanymi składami chce zachęcić podróżnych do powrotu na tory spółka PKP Intercity. Wiosną na polskich torach pojawi się jej konkurent – czeski RegioJet

2020 rok dla kolei w Polsce wiązał się ogromnym zmniejszeniem liczby podróżnych. Według wstępnych szacunków Urzędu Transportu Kolejowego z powodu pandemii COVID-19 spadki przewiezionych pasażerów w porównaniu z 2019 r. przekroczyły 33 proc. (o ponad 100 mln pasażerów mniej). Gorzej wypadnie to w przypadku połączeń dalekobieżnych, które realizuje przede wszystkim spółka PKP Intercity. W 2020 r. mogła ona stracić nawet połowę pasażerów.

Tabor i konkurencja

Przed przewoźnikiem stoi teraz długa droga przekonywania podróżnych do powrotu do kolei. Jak się dowiadujemy, w czasie odwrotu pandemii spółka do podróży na torach chce zachęcać głównie inwestycjami w tabor. W PKP Intercity zapowiadają, że w 2021 r. podróżni zobaczą sporo efektów wartego 7 mld zł programu wymiany i modernizacji pociągów. Na torach pojawią się np. pierwsze z 12 zamówionych elektrycznych składów Flirt 3, które dostarczy Stadler. Będą one obsługiwać dawne połączenia pośpieszne. Na tory sukcesywnie mają też wracać gruntownie zmodernizowane przez konsorcjum PESA i ZNTK Mińsk Mazowiecki elektryczne składy ED74, zwane potocznie „edytami”. Wyprodukowane w 2008 r. pociągi dość szybko okazały się niezbyt komfortowe na trasach dalekobieżnych. Po remoncie podróżni mogą się w nich spodziewać m.in. klimatyzacji, wygodnych foteli czy Wi-Fi.

Na tory wyjedzie także przynajmniej kilkadziesiąt gruntowanie zmodernizowanych wagonów. Nowością mają być wagony combo m.in z automatami sprzedającymi przekąski i z przedziałami dla rodzin z dziećmi. Bydgoska PESA ma dostarczyć ich 60 (według zapowiedzi miały pojawić się w 2020 r.).

PKP Intercity zapowiada również nowe kursy na trasach międzynarodowych. W ramach koncepcji Trans Europe Express 2.0 planuje uruchomić połączenie Warszawa – Berlin – Bruksela. Według spółki termin startu kursowania tego pociągu zależy od ostatecznego porozumienia z przewoźnikami zagranicznymi. Pod koniec 2020 r. Intercity po kilku latach przerwy przywróciło zaś połączenie „Wawel” z Krakowa do Berlina, a kursy pociągu „Cracovia” z Pragi do Krakowa wydłużył do Przemyśla.

Wkrótce spółka PKP Intercity będzie zaś miała nową konkurencję. Wiosną codzienne połączenia na trasie Praga ‒ Kraków ‒ Przemyśl zamierza uruchomić czeska prywatna firma RegioJet. Pod koniec 2020 r. dostała ostatnie niezbędne zgody od Urzędu Transportu Kolejowego.

„Uruchomienie połączenia wstępnie zaplanowane jest na przełomie  marca i kwietnia. Dokładna data zależy od zniesienia ograniczeń związanych z epidemią COVID-19” ‒ informuje czeski przewoźnik.

W ramach biletu podróżni otrzymają m.in. kawę, wodę czy dostęp do systemu rozrywki pokładowej z ofertą filmów czy gier. RegioJet nie ukrywa, że chciałby rozwijać ofertę połączeń komercyjnych w Polsce. Tyle że to nie jest łatwe, bo UTK nie wydaje pozwoleń wszystkim chętnym. Przed udzieleniem zgód m.in. szczegółowo bada, czy planowane połączenie nie zagrozi pociągom dotowanym przez państwo.

Wcześniej kursy do Polski uruchomiła inna firma z Czech – Leo Express. To połączenia z Pragi do Krakowa i z Pragi do Wrocławia.

Jak zachęcać

Eksperci zwracają uwagę, że do powrotu do kolei w najbliższych miesiącach trzeba przekonywać w wieloraki sposób. Według Piotra Malepszaka, byłego wiceprezesa ds. kolei w spółce CPK, ważną rolę mają tu do odegrania Ministerstwo Infrastruktury i UTK.

‒ Niezbędne są akcje promujące kolej i transport publiczny jako bezpieczny przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności. W okresie pandemii pojawiło się wiele głosów zniechęcających do podróżowania pociągami czy autobusami. Istnieją zaś badania m.in. niemieckiego Instytutu Roberta Kocha, które nie potwierdziły tych obaw – mówi Malepszak.

Instytut prześledził ponad 55 tys. przypadków zachorowań na COVID-19. Badania wykazały, że w środkach komunikacji zbiorowej doszło jedynie do 90 zakażeń (0,2 proc. całości). To m.in. z tego powodu w Niemczech nie została ograniczona liczba dostępnych miejsc w autobusach czy pociągach.

Według Malepszaka są też inne powody, które będą utrudniać powrót do dawnej liczby podróżnych na kolei.

‒ To chociażby rosnąca sieć bezpłatnych dróg o wysokiej przepustowości. Tymczasem kolej powinna zyskiwać na znaczeniu jako transport przyjazny środowisku i znacznie bezpieczniejszy od drogowego. Takie są przecież cele polityki europejskiej – wskazuje.

Według Jakuba Majewskiego, szefa fundacji Pro Kolej, do pociągów dalekobieżnych dość często zniechęcają podróżnych wysokie ceny biletów. Przejazd koleją jest nieopłacalny zwłaszcza dla rodzin, którym znacznie taniej wychodzi przejazd samochodem.

‒ Wielu ludzi nie stać np. na podróż pociągiem Pendolino. PKP Intercity powinna zatem pomyśleć o obniżkach lub promocjach. Krążą też pomysły, żeby czasowo obniżyć VAT na bilety kolejowe, żeby przejazdy stały się tańsze. To również byłoby narzędzie do tego, by przyciągnąć ludzi – zaznacza.

Dodaje, że przewoźnicy ‒ w tym PKP Intercity ‒ muszą ciągle myśleć o wzbogacaniu oferty i dbaniu o to, by pociągi jeździły z odpowiednią częstotliwością. – Trzeba mocniej reklamować się dobrymi czasami przejazdu, bo te rzeczywiście stają się ostatnio atrakcyjne. Ciekawym przypadkiem jest połączenie Kraków – Katowice, gdzie od grudnia podróż pociągiem skróciła się do 1 godz. – 1 godz. 15 min. Szybko zareagowali tam przewoźnicy autobusowi i obniżyli ceny biletów z 17 do 12 zł. Kolej, która jeździ często i szybko, może tam stać się pierwszym wyborem – dodaje Majewski.

Autor: Krzysztof Śmietana

Artykuł pochodzi z: Dziennika Gazeta Prawna

5/5
Udostępnij ten artykuł

Zapisz się do naszego newslettera